Mówi się, że mężczyzna musi mieć to „coś”. To „coś” dla jednych oznacza błysk w oku, dla innych piękny uśmiech czy ładną pupę. Na drugim planie stawia się inteligencję i poczucie humoru. No bo przecież „uwodzić” to oznacza przykuć wzrok, a potem… samo już pójdzie! Czy tak jest w rzeczywistości?

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że najważniejsze jest pierwsze wrażenie. Skrzyżowanie spojrzeń, pierwszy uśmiech, zainteresowanie lub jego brak. Jedne kobiety zwrócą uwagę na twarz, inne na ubiór, zdarzają się tez takie, które spoglądają na… buty. Idealna prezencja to, wydawałoby się, że klucz do sukcesu. Nie zawsze jednak ów klucz otwiera do końca drzwi.

Zgodnie z powyższą teorią mężczyzna gorzej ubrany, niezbyt przystojny, za to błyskotliwy i oczytany, nie miałby szans na uwodzenie kobiet. Wystarczy jednak rozejrzeć się po ulicy. Czy naprawdę nigdy nie spotyka się średnio przystojnych (żeby nie powiedzieć – brzydkich) panów w towarzystwie całkiem atrakcyjnych pań? I nie chodzi tu także o wyciąg z konta bankowego. Tutaj chodzi o coś znacznie mocniejszego, trwalszego – czyli o błyskotliwość, poczucie humoru, opiekuńczość. To, co wydawałoby się, przy pierwszym poznaniu schodzi na dalszy plan, a przy dłuższej relacji ma jednak decydujące znaczenie.

Kobieta zahipnotyzowana wzrokiem – i co dalej?

Spotykacie się w klubie. Skrzyżowanie spojrzeń i… trafiona! Można podejść, zaproponować drinka. O ile nie ma to być uwodzenie na jedną noc, wypada zająć wybrankę rozmową. I tutaj pojawia się kolejny czynnik – wspólne zainteresowania, błyskotliwe riposty, wiedza merytoryczna. Nawet największy przystojniak nie wygra, jeśli kobieta poszukuje trwałej relacji, a nie tylko partnera do spontanicznego seksu. W tym drugim przypadku nie trzeba nawet zbyt dużo rozmawiać…

Jeśli uwodzenie ma na celu zdobycie partnerki na dłużej, nie wystarczy ładna koszula, ciekawa nuta perfum i szarmancki gest w kierunku kelnera, który poda najbardziej wyszukanego drinka. Tutaj potrzebne jest wnętrze. Ludzkie wnętrze. Trzeba się otworzyć, pokazać od tej drugiej strony.

Tutaj pojawia się odpowiedź na pytanie – dlaczego przeciętniacy mają czasami większe powodzenie? Otóż kobiety poszukujące partnerów na dłużej z marszu dyskwalifikują tych, którzy są zbyt ładni, zbyt wypacykowani. Kobiety zakładają, że mężczyzna wyglądający jak Ken będzie poszukiwał partnerki na jedną noc, a nie na trwały związek. Zagajają rozmową, by dotrzeć do męskiego wnętrza. Nie ma co się dziwić, jeśli rozmowa potoczy się w kierunku literatury pięknej czy wyższości wakacji z plecakiem od kurortu w spa. Nie ma co udawać, bycie sobą to najlepsza recepta.

Udawanie miłośnika Tolkiena czy zdeterminowanego packpackera nie pomoże, jeśli naprawdę się tematu nie zna i nie czuje. Szczere przyznanie, że umie się przypalić wodę na herbatę a wieczorne oglądanie meczu przy piwku to ukojenie dla zmęczonej duszy, może przynieść naprawdę wymierne korzyści. Bo główny sekret tkwi w tym, aby być sobą, a nie przywdziewać maskę wraz z koszulą wyprasowaną specjalnie na tę okazję przez mamę.

Więcej na temat uwodzenia można przeczytać na stronie http://www.uwodzenie.org gdzie serdecznie zapraszamy wszystkich naszych czytelników